wtorek, 16 sierpnia 2011

Prześladowania klauna

30 czerwca 2005r. otworzono w Warszawie Szkołę Podstawową nr 10. Odrazu do wszystkich domów zostały przysłane zaproszenia, aby rodzice wysłali do niej dzieci. Szkoła chwaliła sobie wysoki poziom nauczania. Następnego dnia już przyszli chętni aby zapisać swoje pociechy. Klasa 4b miała j.polski w sali 202. Była prześliczna. Podłaga była z paneli a ściany zostały pomalowane na kolor oliwkowo-zielony. Lecz jedna rzecz w ogóle tam nie pasowała. Klaun. Wisiał sobie samotnie na rurze przy kaloryferze. Miał czerwone włosy, żółtą koszulke i niebieskie szelki. Gdy rozpoczęła się lekcja pani zaczęła pytać uczniów o imiona aby się z nimi zapoznać. Kiedy to zrobili jeden z chłopców zapytał się:
-Co to za klaun tam, przy rurze? 
- Myślę, że to zwykły klaun, Marku. Powieszono go tutaj aby dodał uroku tej sali
- Nie podoba mi się...
- Dlaczego? - zapytała zdziwiona nauczycielka
-Jest dziwny 
-Dziecko! Co ty w ogóle wygadujesz?! 
-Po prostu mi się nie podoba... 
-Nie bądź śmieszny! Właśnie dostałeś uwagę za pyskowanie do nauczyciela! 


Po powrocie do domu Marek opowiedział o tym zdarzeniu rodzicom. Bardzo ich zaniepokoiło dziwne zachowanie nauczycielki. 
-Dlaczego to zrobiła? 
-Nie mam pojęcia.
 -Myślę że poprostu jest przywiązana do tego klauna i nie lubi jak ktoś uważa go za dziwnego. 
-Może.. 


Następnego dnia Marek podczas lekcji języka polskiego zauważył, że klaun tym razem siedzi na biurku nauczycielki. Zdziwiony usiadł do ławki. Kątek oka spojrzał jeszcze raz na dziwną maskotkę i znieruchomiał. Mógłby przysiąc, że wczoraj klaun wyglądał jak ze sklepu, a dzisiaj był podrapany, pobrudzony... Najdziwniejsze było to, że rura od kaloryfera była oderwana, a ściany zniszczone. Nauczycielka popatrzyła na Marka i krzyknęła: 
-Ty! Znajdź sobie jakiegoś kolege i naprawiajcie to! Wiem, że to Ty!
Chłopiec poprosił kolegę z ławki o pomoc, chociaż był niewinny. Ten się zgodził. Zostali po lekcji aby odnowić salę. Klaun został. Gdy malowali ściany lalka spadła z biurka. Lekko się przestraszyli. KIedy skończyli swoją prace poszli do domu. W czwartek rano pierwszą lekcją była matematyka. Siedziała tam kukiełka- ta sama co w sali 202. Po lekcji w sali od polskiego zobaczyli tę samą kukiełkę na biurku! Chłopak kompletnie nie wiedział o co chodzi. Nie to było jednak najdziwniejsze. Nie było ich nauczycielki. Po chwili przyszedł dyrektor i powiadomił klasę, że pani od polskiego zrezygnowała z pracy. Na jej miejsce przyszedł nowy nauczyciel. Rude włosy, żółta koszulka, niebieskie szelki... 
-Witam was mooi miliiii! Dzień dobry. Miło mi jesteeeeem... Piotr! Tak właśnie! Nazywam się Piotr! 
Markowi zakręciło się w głowie. Przyszedł do domu. Zaczął majaczyć... Rodzice poszli z nim do psychologa. Lecz i on nie mógł mu pomóc. Musieli oddać syna do zakładu. Nie było innego wyjścia... Biedny chłopak... Został zamknięty i odizolowany od świata. Rodzice go często odwiedzali. Któregoś dnia przyszedł do niego rudy mężczyzna. Kiedy wychodził.. miał w ręku dużą torbe. Lekarze zauważyli, że chłopiec zniknął. Zakład zamknięto. Po kilku tygodniach znaleziono zwłoki Marka. Leżały przy rzece. Specjaliści stwierdzili, że został uduszony i pobity. Najdziwniejsze było to, że ktoś mu pomalował włosy. Na jaki kolor? Przecierz dobrze wiecie...

1 komentarz:

  1. Powiem szczerze że ta historia jak dla mnie nie jest zbytnio straszna, ale trzyma w napięciu i wzbudza ciekawość.

    OdpowiedzUsuń

Pisz szczerze :) Jeżeli się podoba- miło, napisz, natomiast jeżeli nie- wygarnij mi to :)