wtorek, 16 sierpnia 2011

Biały królik


Pewnego razu Sandra pojechała z rodzicami w góry. Któregoś dnia została sama w hotelu, ponieważ bolała ją głowa. Pospała  4 godziny. Śniła się jej piękna łąka na której było pełno zwierząt. Bawiły się z nią. Jednak nagle ze snu wyrwał ją okropny zapach. Coś strasznie śmierdziało jakąś padliną. Wyszła, by to sprawdzić. Zapach dobiegał z pokoju obok. Pomyślała, że to może lokator tamtego pokoju coś gotował na śniadanie i niedokładnie zmył naczynia... Zapukała. NIC. Zapukała drugi. NIC. Zapukała trzeci. NIC!!!. Chciała zapukać czwarty raz ale drzwi same się otworzyły. W pokoju leżał pół żywy mężczyzna z podrapaną twarzą. Sandra szybko wbiegła do jego pokoju żeby zadzwonić po rodziców. Podbiegła do telefonu, wykręciła numer, ale nagle usłyszała jakieś piski z szafy. Bała się otworzyć, ale podeszła żeby rozpoznać po głosie COŚ. Podeszła, ale drzwi same się uchyliły. Sandra nie chciała wiedzieć co tam jest, więc energicznie je zamknęła. Otworzyły się ponownie, ale tym razem z trzaskiem, który sprawił, że odskoczyła na bok. W szafie siedział mały, biały królik. Przyglądała mu się przez chwile po czym usłyszała głośny ryk. Nie zdążyła się odwrócić, bo coś poczuła w nodze. Straszny ból. Upadła...  Umarła. Jej ciało zostało doszczętnie posiekane na części. 
Rodzice Sandry zaniepokojeni dziwnym odgłosem w słuchawce postanowili wrócić. Niestety... Wracając mieli wypadek. Zginęli na miejscu. Niektórzy przechodnie mówili że wpadli w poślizg. Z jednym wyjątkiem. Jakaś staruszka ciągle się sprzeczała i mówiła, że na drodze widziała białego królika...

1 komentarz:

  1. Średnia opowieść gdyż koniec był nic a nic straszny.

    OdpowiedzUsuń

Pisz szczerze :) Jeżeli się podoba- miło, napisz, natomiast jeżeli nie- wygarnij mi to :)