-Kornelia! Zejdź proszę! Mamy gościa!
Kiedy dziewczyna była na dole:
-To jest Marek- wskazała palcem na mężczyznę
Mężczyzna kierując wzrok na dziewczynkę powiedział:
-Twoja mama opowiadała mi o Tobie bardzodużo. Jesteś solidną i grzeczną dziewczynką, ale to już nie ma znaczenia bachorze, bo niedługo ten świat już się dla Ciebie skończy- szepnął.
Matka wróciła z łazienki i patrząc ze zdziwieniem na Marka i Kornelie patrzącego sobie w oczy rzekła:
-A więc już się poznaliście! Kornelia, muszę Ci jeszcze coś powiedzieć... Ja i Marek zaręczyliśmy się...
-Co?!- krzyknęła wściekła nastolatka
-Kochanie wiem, że ciężko Ci to zrozumieć, ale chociaż spróbuj!
-Nawet nie zamierzam! Czy Ty słyszałaś co on do mnie powiedział?
-Nie, ale na pewno coś miłego. Przypuszczam, że jesteś grzeczna, miła solidna, czyż nie tak, kochanie?
-Nie! Powiedział, że jestem bachorem i że umrę!
-Przestań wymyślać takie głupoty i obrażać go! Idź do pokoju i nie wychodź stamtąd, dopóki nie przeprosisz Marka!- powiedziała
-To oznacza, że nigdy nie wyjdę!
Tej samej nocy miała koszmar. Śniło się jej, że leżąc w łóżku nagle widzi w drzwiach Marka, który idzie ją zabić siekierą. Nagle się obudziła i jej sen się ziścił. Marek celował w nią siekierą. Kornelia zaczęła uciekać w stronę schodów i wołać o pomoc mamę. Matka wyszła na korytarz i nie mogła uwierzyć własnym oczom
-Marek, dla czego to robisz?
-Elu, nie rozumiesz? Po co nam dziecko? Przecież możemy być tylko we dwoje, razem. Nie potrzebny jest nam żaden bachor.
-Jak możesz tak mówić?! Jesteś chory!- popchnęła go w kierunku schodów. Sturlał się na sam dół. Prawdopodobnie skręcił sobie kark, ponieważ kiedy dziewczyny zeszły na dół- był martwy. Lała mu się z buzi krew.
Straszne te twoje opowiadania :)
OdpowiedzUsuńAż dziwne, że je piszesz.
dziekuje baaardzo:) milo mi bardzo:D
OdpowiedzUsuń