Pewni nowożeńcy- Jennifer i Jake pojechali do lasu przy Los Angeles na podróż poślubną. Do samochodu mieli dopiętą przyczepę campingową. W nocy zatrzymali się w najjaśniejszym zakątku lasu, jaki znaleźli. Nie minęło nawet 5 minut, gdy nagle usłyszeli energiczne puknie do drzwi. Przerażeni faktem, że ktoś ich zaczepia w tak oddalonym od rzeczywistości miejscu, otworzyli drzwi. Stał tam mężczyzna ze strzelbą, wyraźnie przerażony.
-Uciekajcie stąd! Oni mogą wrócić i was zabić!
-Jacy oni?- zapytali zdziwieni małżonkowie
-Teraz nie ma czasu aby to wam tłumaczyć. Wiecie gdzie jest autostrada?
-Tak. Do jeziora i w prawo...
-W lewo. Uciekajcie natychmiast! Nie zatrzymujcie się! Jak przyjdą- nie otwierajcie drzwi, nie wychodźcie i czekajcie do rana. Nikt ich nie widział w dzień.
-A co będzie z panem?- zapytał Jake, próbując ukryć swoje rozbawienie tą sprawą
-Ja mam strzelbę. Spróbuje się obronić, chociaż mam małe szanse... Mam nadzieje, że uda się wam przeżyć. Żegnajcie...
-Do widzenia.
-Mam nadzieje...- powiedział mężczyzna odchodząc.
Jennifer i Jake odjechali, z myślą, że zatrzymają się kilka kilometrów dalej, by dziwny facet dał im spokój. Jake prowadząc samochód nabijał się z "nawiedzonego".
-Hehe! Ale wariaci są na tym świecie...
-A jeśli nie jest wariatem? A jeśli mówił prawde?- szepnęła Jennifer
-I ty mu wierzysz? Przecież on był nawie... Ehhh... Co się dzieje?
Samochód się zatrzymał.
-Skończyło się paliwo? Przecież 5 godzin temu tankowałem! Pewnie ten idiota nam je ukradł. Pójde sprawdzić.
-Ale on mówił, żeby nie wychodzić!
Jake nic nie odpowiedział. Poprostu wyszedł. Jennifer była przerażona. Wierzyła temu mężczyźnie. Po chwili Jake wrócił.
-Bak jest przekłuty. Całe paliwo nam wyciekło. Niedaleko jest stacji benzynowa. Pójdę tam po paliwo i coś do zatkania dziury. To wcale nie daleko.
-A jeśli coś ci się stanie?- zapytała zaniepokojona Jennifer
-A co niby? Przecież Ci "oni" nie istnieją. W tych lasach nie ma niedźwiedzi.
-No, ale...
-Jak będę chciał wejść zapukam w drzwi 3 razy, dobrze kochanie?
-No dobrze... 3 razy...
Jake wyszedł. Nie minęła nawet 5 minut, a dziewczyna usłyszała 3 wyraźne stuknięcia. Jennifer nie sądziła, że tak szybko wróci.
-Może czegoś zapomniał? Otworzyła ze strachem w oczach, ale za drzwiami stał Jake.
-Tylko sprawdzam- zakomunikował rozbawiony
-Ale śmieszne!- powiedziała
Mężczyzna wyszedł ponownie, przypominając ukochanej o 3 stuknięciach. Przeszedł kawałek drogi. W krzach zauważył samochód. Okazło się, że to auto tego faceta, który odwiedził ich wcześniej. Nigdzie go nie było.
-Proszę pana!?- wołał Jake kilka razy
Nikt nie odpowiedział. Podszedł do samochodu. Nagle z krzaków wyskoczyło dwóch dziwnie wyglądających ludzi. Złapali go, ale wyrwał się z uścisku i zaczął uciekać. Gonili go. Dobiegł do przyczepy. Zaczął pukać, ale nie według ustalonego kodu. Po chwili walił w drzwi z całej siły, ale Jennifer nadal nie otwierała. To nie były 3 uderzenia. W końcu go dopadli. Jennifer siedziała w środku przerażona nasłuchując uderzeń w drzwi. Nagle coś wybiło szybę okienną w dachu przyczepy i złapała kobietę za włosy. Jennifer szarpała się i udało się jej wyrwać z uścisku. Zdążyła tylko złapać siekierkę leżącą na drugim końcu przyczepu, ale coś uderzyło ją w głowę i zemdlała.
Obudziło ją stukanie do drzwi. Przez zasłonięte okna przebijało się światło słoneczne. Mogłaby przysiąc, że wydarzenia minionej nocy były tylko wytworem jej fantazji. Nadal ktoś pukał, więc otworzyła drzwi. Stał przed nią mężczyzna.
-Nazywam się John McCniff, miejscowy szeryf. Proszę sie już nie bać. Oni już poszli. Proszę wyjść z przyczepy. Jest pani sama?
-Tak. Mój mąż wyszedł po benzynę, zaraz wróci. Na pewno.
Jennifer wyszła. Chcąc zobaczyć na niebo- spojrzała w górę. Na gałęzi drzewa za nogi powieszony był jej mąż. Miał podcięte gardło. Jennifer wrzeszczała płacząc, próbując zagłuszyć skrzypienie obrączki pocierającej o dach przyczepy...
Podoba mi się, tylko za krótkie trochę ;)
OdpowiedzUsuńŚwietne opowiadanie tylko tak jak poprzedniczka uważam, że krótkie trochę :) Sam piszesz? Jak tak to MASZ TALENT!
OdpowiedzUsuńsuper opowiadania ! Poprzedni blog też był fajny !
OdpowiedzUsuńdziękuję. Twój również super :)
OdpowiedzUsuńDreszcz strachu przeszedł mi po plecach,to znaczy,że opowiadanie było niezłe!
OdpowiedzUsuńWoOoW haaah zajebiste! Świetnie piszesz;) Przeczytałam wszystkie ;p
OdpowiedzUsuń;*
@natalii17
Hej dobrze piszesz . jednak jest pare niedomówień (Już prawie trzymała w ręku siekierę, ale zemdlała.)skąd się siekierka wzieła mogłeś rozwinąć że np jenifer zauwazyla sikierke schowana za składanym stolikiem i gdy juz prawie miala ja w reku, zemdlała.A druga sprawa to powtarzasz tekst(np: wyrwał się z uścisku, wyrwała się z uścisku) ale fabuła wciągająca
OdpowiedzUsuń